Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Kartezjusz


          Kartezjusz (René Descartes 1596 –1650)  francuski filozof, matematyk i fizyk, nie dokonał żadnych przełomowych odkryć, ale nie można go było pominąć.  Uczony jest uznany za ojca nowożytnej filozofii.
          W wieku 21 lat spotkał Isaaca Beecjmana, który przedstawił mu wiele nowych teorii matematycznych. W 1621 porzucił służbę wojskową i powrócił do Paryża, gdzie skierował swe zainteresowania ku naukom matematycznym i fizycznym. Rozpoczął również prace nad traktatem poświęconym metodologii nauk.
          Kartezjusz przez cały okres pracy twórczej utrzymywał obszerną korespondencję z licznymi uczonymi w całej Europie (m.in. z Christianem Huygensem, Marinem Mersennem, Elżbietą księżniczką czeską, Henricusem Regiusem).
          Kartezjusz postawił na epistemologie (nauka o poznaniu), a więc filozofię umysłu, kosztem ontologii. Poszukiwanie pewnych podstaw wiedzy rozpoczął Kartezjusz od opracowania nowej metody filozofowania. Arystotelizm opierał się na logicznych rozumowaniach, przede wszystkim sylogizmie.   Rozumowanie to opierało się jednak na danych zmysłowych, które – zdaniem Kartezjusza – mogą być zawodne.     
        Swoje słynne rozumowanie przedstawił (pierwotnie w języku francuskim) w Rozprawie o metodzie (1637). Wychodząc z zasadniczego zwątpienia o wszystkim, co nazywane bywa poznaniem, dochodzi Kartezjusz do stwierdzenia, iż jedynie uświadomienie sobie zwątpienia jest bezwzględnie pewne. Wątpienie jest aktem myśli. Fakt myślenia jest zdaniem Kartezjusza oczywisty i dany w sposób prosty i bezpośredni. Jest ideą jasną i wyraźną, a tym samym nie wymaga dalszego uzasadniania. Z faktu myślenia wynika równocześnie istnienie myślącego podmiotu. Tak Kartezjusz dochodzi do swego twierdzenia: „cogito ergo sum” („myślę, więc jestem”). Twierdzenie to traktuje jako prostą i podstawową ideę, która jest podstawą wiedzy pewnej i z której wywodzą się kolejne sądy.
          Filozof poddaje w wątpliwość to, co rejestrują zmysły oraz marzenia senne. Całą zewnętrzną rzeczywistość uznaje za ułudę, majak. Nawet ciało ludzkie może być złudzeniem. Dlatego dopiero fakt myślenia decyduje o istnieniu człowieka. Samo to, że zaczynamy wątpić, czy rzeczywiście istniejemy i co jest prawdą wokół i w nas samych – świadczy o tym, że istniejemy. To właśnie znaczy kartezjańskie hasło Cogito ergo sum, czyli Myślę, więc jestem.
          Był zwolennikiem machanicyzmu z matematycznym opisem przyrody oraz szukania potwierdzenia tez w badaniach empirycznych.
          Dla niego  cała rzeczywistość składała się z jednolitej materii (pełnia, plenum). Próżnia jego zdaniem nie istniała, a poruszane cząstki zastępowane są od razu przez inne (w tym cząstki eteru). Oddziałują one na siebie w sposób mechaniczny w oparciu o prawa fizyczne (będące prekursorami Newtonowskiego prawa bezwładności i odbicia). Tym samym Kartezjusz odrzucał Arystotelejską koncepcję ruchu, opierającą się na takich pojęciach jak potencja, akt, przyczyna sprawcza czy miejsce naturalne. Ruch odbywał się jego zdaniem w trójwymiarowej przestrzeni, w której żaden punkt nie jest uprzywilejowany. Mechanicznymi ruchami tłumaczył Kartezjusz również działanie organizmów żywych (nie odwołując się do pojęcia duszy), ruchy planet, magnetyzm czy tworzenie się skomplikowanych form materii. Koncepcja materii jako pełni była charakterystyczną cechą mechanicyzmu w wydaniu Kartezjańskim, a jej konsekwencją była tzw. teoria wirów. Materia zdaniem Kartezjusza znajdowała się w ciągłym ruchu kolistym, wywoływanym przez zawirowania eteru. Ideę stałej tendencji ciał do poruszania się (conatus), Kartezjusz przejął z wcześniejszej tradycji filozoficznej, przeformułowując ją jednak w sposób mechanicystyczny. Inny nurt mechanicyzmu, opierający się na atomizmie, stworzony został przez Pierre’a Gassendiego i to on w perspektywie czasu stał się bardziej popularny.
          Kartezjanizm oddzielił się od religijnych rozważań Newtona, oferując czysto świecki obraz świata.
         Według Kartezjusza myślenie człowieka nie zależy od żadnego fragmentu materii, nie jest właściwie nikomu innemu dostępne, jeśli człowiek tego nie chce. I ani ciało, ani dusza nie mają wpływu na to, jaki człowiek jest. Czynnikiem decydującym jest mianowicie myślenie, które nie polega na inteligencji, ale na świadomości własnej wiedzy.
         Teza o mechanicznej i matematycznej naturze świata okazała się bardzo owocna badawczo. Mechanicyzm miał jednak swoje ograniczenia i konsekwencja w jego stosowaniu prowadziła czasem Kartezjusza do formułowania skomplikowanych wyjaśnień, które w końcu nie ostały się krytyce naukowej. Stało się tak w szczególności z Kartezjańską fizyką. Całkowicie błędna okazała się jego koncepcja materii – nieskończenie podzielnej i ciągłej (wykluczającej próżnię i atomizm). Podobnie było z jego koncepcją wirów, mającą wyjaśniać grawitację i magnetyzm.
          Istotny pozostał natomiast jego wkład w optykę. W Dioptrique (1637) sformułował falową teorię światła i jako pierwszy opisał zjawisko refrakcji światła. Zjawisko to zostało odkryte już w 1621 przez Willebrorda Snella, który sformułował prawa załamania światła, ale jednak swojego odkrycia nie opublikował. Łącznie z geometrą Claudem Mydorge zastosował następnie prawo załamania światła do sformułowania teorii soczewek (Dioptrique, 1637) oraz rozwiązania problemu powstawania tęczy (Les Meteores, 1637).
          W matematyce Kartezjusz zastosował algebrę w geometrii i jest uznawany za jednego z ojców geometrii analitycznej. Opracował też nazwany później jego imieniem układ współrzędnych. Kartezjusz wniósł też istotny wkład w rozwój symboliki matematycznej, co znacznie przyczyniło się do rozwoju algebry. Wprowadził np. stosowaną do dziś konwencję, w której początkowe litery alfabetu łacińskiego oznaczają wielkości wiadome (a, b, c), natomiast litery końcowe (x, y, z) – wielkości niewiadome. Wiele odkryć matematycznych Kartezjusz dokonał równolegle z Pierrem de Fermatem, co spowodowało spory o pierwszeństwo, zakończone ostatecznie ugodą i uznaniem wzajemnych zasług.
          Znane są jego dowody na istnienie Boga.
1. dowód ontologiczny – Kartezjusz: odnalazłem w sobie ideę Boga, który jest bytem doskonałym, oraz w którego naturze leży wiecznotrwałe istnienie. Innymi słowy – istnienie jest najwyższą doskonałością, więc skoro Bóg jest doskonałością, zatem istnieje. Moje istnienie nie jest samoistne, musi więc wynikać z pierwszej, doskonałej przyczyny, czyli z Boga.

2. dowód w samej definicji Boga – Kartezjusz: ode mnie samego może pochodzić wiele różnych idei: myśl, substancja, trwanie, liczba. Natomiast istnieje jedna idea – idea Boga – której nie mogę być autorem, bo: Bóg jest nieskończony, niezależny, najinteligentniejszy, najmocniejszy – a ja jestem ograniczony, niesamoistny, niewiedzący, bezsilny, mam skończony umysł.

3. dowód na istnienie świata dzięki istnieniu Boga – Kartezjusz: tylko dzięki prawdomówności Boga, który istnieje, zjawiska ciał niezależnych od człowieka również istnieją; świat nie jest całkowicie ułudą.

Główną własnością Boga była dla Kartezjusza jego nieskończoność. Dodawał, że Bóg jest przede wszystkim wolą, bo wola, jedyna z władz duchowych jest nieograniczona. Nie ogranicza jej bowiem ani prawda, ani reguły dobra, bowiem prawdą i dobrem jest to co sam Bóg chce aby takim było.

4. dowód na istnienie Boga poprzez fakt posiadania ciała przez człowieka – Kartezjusz: mimo że o moim istnieniu świadczy moje myślenie, posiadam ciało, z którym jestem nierozerwalnie związany. Skoro wiem, że istnieje Bóg i wierzę, że mnie nie zwodzi, to On jest przyczyną mojej natury, która dotyczy ciała. Kiedy ciało jest zranione – boli mnie, kiedy potrzebuje energii – czuję głód i pragnienie. Jestem z ciałem związany i gdyby ono nie było częścią mnie, tak jak umysł, Bóg okazałby się fałszywy. A jest to niedorzeczność.
          Bóg pozwala człowiekowi poznawać prawdy przyrody indukcyjnie i dedukcyjnie, i gdyby okazało się, że nasze poznawanie schodzi na manowce – zaprzeczyłoby to istnieniu Boga. A według Kartezjusza jest to niemożliwe. Tylko taka jest zależność między Bogiem a naukami. Poza tym nauki matematyczne są logiczne i nie narażają człowieka na fałsz. Kartezjusz mawiał, że nawet jak śpimy, czy mamy majaki, czy nie jesteśmy świadomi, co się dzieje –  i tak 2+2=4.

          Główną i zarazem jedyną własnością duszy jest myślenie. Jako nie związana z ciałem w żaden sposób nie mogła nawet (wbrew greckiej tradycji) stanowić czynnika życia. O ile w starożytności panował podział na istoty żywe i martwe o tyle od Kartezjusza rozpoczął się podział na świadome i nieświadome. Świadomość jest czynnikiem zupełnie odrębnym nie mający pokrewieństwa z czynnościami organicznymi. Duszę zaś posiada teraz tylko i wyłącznie istota świadoma.
          Zdaniem Kartezjusza istnieją więc we wszechświecie dwie substancje. Substancja myśląca czyli dusza i substancja rozciągła czyli ciało. O ile ciała są nieświadome, choć posiadają rozciągłość o tyle dusze są świadome ale za to pozbawione rozciągłości. Uważał Kartezjusz, że nie tylko ciała organiczne ale również i zwierzęta nie posiadają duszy (mimo iż posiadają ciała). Jedynie człowiek jest złożony zarówno z ciała jak i duszy, choć jego ciało podobnie jak zwierzęce jest tylko automatem. Ciało jednak nie może spowodować zmian w duszy tak samo jak i dusza nie może stać się przyczyną zmian w ciele. Jednak ciało może wpłynąć na zmianę kierunku tego co dzieje się w duszy, a dusza na zmianę kierunku tego co dziej się w ciele. Było to nie zbyt wyraźne wyjaśnienie Kartezjusza i problem ten kontynuowany będzie przez wielu jego następców.

          Idee Kartezjusza uważane są za początek nowożytnego myślenia filozoficznego i naukowego. Pogląd na umysł został skrytykowany dopiero przez Kanta, a obalony przez Wittgensteina, który dowiódł, że nawet ludzkie myśli są zależne, a mianowicie od języka, który ma charakter
społeczny i cielesny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz