Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 9 listopada 2014

Kontakty z Bogiem


                   Bóg uwrażliwił człowieka na przestrzeń duchową, nadprzyrodzoną. To Bóg posłał człowieka, aby o Nim świadczył. Jak czytamy w Ewangelii Jana: Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię (J,1,6). To Człowiek, wywyższony na krzyżu,  o imieniu Jezus przyczynia się do ludzkiego zbawienia.
          Duch Święty oddziaływuje na dusze ludzkie. Człowiek jest kimś ważnym. Jeżeli jest potrzeba odnowy tego świata, to musi to uczynić człowiek. Człowiek nie jest sam. Może korzystać z Bożej mądrości, która jest ludziom udostępniona. Człowiek musi tę mądrość odczytać (ze stanu Prawdy).  Kontakt z Bogiem jest konieczny i możliwy. Człowiek otrzymuje od Boga tyle, ile się od Niego spodziewa (Anthony de Mello SJ)[1].
          Wiele jest sposobów kontaktów z Bogiem. Zależy jak człowiek odczuwa Jego obecność. Znam osobę, która używa względem Niego wręcz imperatywów, ciągle żądając od Niego spełnienia jej próśb. Niejednokrotnie wymawia Mu niespełnienie dawnych życzeń. Na pierwszy rzut oka, można być zgorszony taką formą kontaktu, bądź co bądź z Bogiem. Bóg jest pobłażliwy na takie wymówki. Ważne jest, że ta osoba wierzy w Niego. Człowiek jest istotą niedoskonałą, obarczoną troskami życia. Zwraca się do Boga jak umie.
          Pan Zbigniew Kubik, który często komentuje moje teksty na blogu wiara-rozmna.blog.onet.pl, preferuje kontemplację duchową: Jeżeli niewłaściwy dobór słów, oraz ułomność człowieka (brak wiedzy, doskonałości) jest powodem zniekształcenia Prawdy, czy zatem nie byłoby bardziej właściwym, aby poprzestać na poszukiwaniu kontaktu z Bogiem jedynie z poziomie duszy? Myślę tutaj o modlitwie kontemplacyjnej.
          Drogiemu Zbyszkowi odpowiadam. Każda forma kontaktu, która bierze się z serca i z dobrych intencji jest dobra. Ważna jest osobista relacja człowieka z Bogiem, i nic innym do tego. Kontakt z Bogiem rozgrywa się  głęboko w sanktuarium ludzkiej duszy. Nikt, poza Stwórcą nie powinien mieć do niej wstępu.
          Dość dawno odkryłem wspaniałe miejsce modlitwy i kontemplacji – to są długie podróże samochodem. Ponieważ przez cukrzycę bardzo łatwo zasypiam za kierownicą, modlitwy nie pozwalają mi zasnąć.
          Modlitwy kontemplacyjne wymagają wyciszenia, skupienia, a nawet przygotowań. Ja preferuję „trwanie przed Bogiem”, który jest pewnym stanem odczuwania Jego obecności w każdej czynności ludzkiej, w dowolnym czasie dnia i nocy. Kiedy pomyślę o tym, czuję, że jestem na tzw. haju duchowym. Nie chodzę, lecz się unoszę (w odczuciu, a nie fizycznie). Lubię ten stan, bo mnie uspakaja. Jestem jakby pod opieką Bożą.
          Kontakt z Bogiem w kulcie publicznym jest również bardzo dobry. Modlitwy interferują i wzmocnione docierają do Stwórcy. Owoce kultu odbite od niebios docierają z powrotem do ludzkich serc. Przeżycia wspólne, duchowe są bezdyskusyjne. Kiedyś przez wiele lat śpiewałem w chórze kościelnym. Do dzisiaj wspominam doznane wzruszenia.




[1] Anthony de Mello SJ, Kontakt z Bogiem, WAM Kraków 1993, s. 17.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz