Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 7 maja 2017

Źródła filozoteizmu cz. X


          Oświecenie to okres bardzo płodny intelektualnie. Umysł zwyciężał wszelkie więzy i był światłem  rozjaśniającym drogę do poznania prawdy o świecie i człowieku. Ludzie oświecenia najbardziej cenili to, co można pojąć rozumem. Ważna cecha oświecenia to sekularyzacja (zespół działań zmierzający do znacznego ograniczenia lub wręcz całkowitego wyeliminowania roli religii w społeczeństwie) państw europejskich. Rozdział Kościoła od państwa to zdrowe podejście. Trzeba wyjaśnić, ze Oświecenie nie było przeciwne idei Boga (choć głoszono hasła ateistyczne, czy deistyczne), ale porządkowało rzeczywistość rządzoną przez człowieka   od Bożych zamysłów eschatologicznych. Tu na ziemi człowiek czyni sobie ziemię poddaną i bierze odpowiedzialność za swoje czyny. Na tym poletku pokazuje, co człowiek jest wart, czego nauczył się od Boga. Rewolucja przemysłowa była dowodem w sprawie. Badania naukowe odkryły wiele tajemnic przyrody. Dzięki rozumowi i nauce człowiek jest w stanie do końca zrozumieć Wszechświat, może nim zarządzać. Z tym wiązał się wielki optymizm i wiara w człowieka, jego zdolność przemiany Świata dzięki rozumowi. Filozoteizm podjął temat człowieka i osadził go bardzo wysoko. Hasłem był tytuł książki autora Człowiek byt niemal doskonały. Książka ta mówi kim jest człowiek dla siebie samego i w oczach Stwórcy. Jego reprezentantem jest sam Jezus Chrystus, który doszedł do godności Boga Ojca w Akcie działającym.
         Oświecenie na przykładzie historii Polski pokazuje, jak można niweczyć dary Boga. Wieloletnie rządy szlachty sarmackiej doprowadziły kraj do ruiny politycznej i ekonomicznej.
          Idealiści niemieccy starali się pogodzić wiarę objawioną z przymiotami świata rzeczywistego. Według Fichtego, wiara nie może opierać się na rozumie czystym czy też na rozumie praktycznym: Tylko to, co metafizyczne, czyni szczęśliwym, a w żadnym wypadku to, co historyczne, To ostatnie czyni tylko rozumnym.  Wiara chociaż nie ma żadnych racjonalnych podstaw, jest ona pożyteczna. To wiara dopiero daje aprobatę wiedzy i sprawia, że nie jest ułudą. Nie jest ona wiedzą, lecz postanowieniem woli. Fichte (1762 –1814) był zwolennikiem czynu, tj. działania świadomego, tworzącego rzeczywistość i nadającego jej sens. Sprzeciwiał się dogmatom. One to przekreślają wolność człowieka. Popierał idealizm, uznający rzeczywistość za wytwór wolnego czynu i całkowitą autonomię człowieka wobec świata. „Ja” było dla niego czystą nieskończoną czynnością – tworzącą świat operacja rozumu, Jego główną ideą jest to, że człowiek poprzez własne działanie musi się stać tym, kim powinien oraz tworzyć świat takim, jaki być powinien. Popierał twórczą wolność człowieka. Podobnie filozoteizm ujmuje dynamizm życiowy i kreatywność ludzką. Życie jest dynamiczne, bo natura świata jest taka, bardziej dynamiczna niż ontologiczna. Fichte traktował świat jako pole działania i wytwór działania.  Działanie jest istotniejsze i bardziej pierwotne od substancji. Tu pełna zgodność z filozoteizmem. Działającą zasadą w świecie jest jaźń. Ona powoduje, że świat jest wytworem naszych wyobraźni a nie odwrotnie. Fichte zwalczał kantowską koncepcję „rzeczy samych sobie” i zastąpił ją świadomością. Filozoteizm zgadza się z tym poglądem z zastrzeżeniem, że wyobrażenie świata jest konsekwencją daną nam przez Boga zdolnością kreowania w umyśle takich obrazów, zawsze zgodnych, z ustaloną strukturą świata przez Stwórcę. Fichte podkreślał, że czyn jest w pełni czynem, gdy jest wolny: Najszlachetniejszym zadaniem człowieka jest pokonać barierę między „ja” a światem. Jest to nasz ludzki obowiązek, który wypełniając kroczymy do doskonałości. Szczęście, które dzięki temu odczuwamy jest szczęściem doczesnym. Bierność i pasywność nazywał złem. Uważał, że trzeba walczyć z krzywdą, wojnami, aby wrócić w końcu człowiekowi utraconą godność.
          Fichte był idealistą subiektywnym. Uzależniał istnienie świata od świadomości, ale nie redukował jego istnienia do sfery myśli.
Georg Wilhelm Friedrich Hegel (1770–1831), twórca klasycznego systemu idealistycznego. Wpłynął na powstanie filozofii marksistowskiej.  Próbował nawiązać realny związek z absolutem. Aby było to możliwe absolut musi być określony. Absolut jest duchem, który rozwija się sam w sobie. Cały świat jest emanacją ducha, który stale się przekształca i zmienia. Do swoich dywagacji wykorzystał metodę dialektyczną, zapoczątkowaną w starożytności przez Platona. Istotą rzeczywistości i prawdy jest sprzeczność.  Z tej sprzeczności powstają nowe syntezy, które z kolei stają w sprzeczności z nowymi twierdzeniami. Poprzez ciągłą walkę przeciwieństw świat się rozwija: każda teza zawiera już w sobie antytezę, obydwie zaś zostają zniesione w syntezie.  Historia ludzkości jest historią tryumfu wolności, z powodu wzajemnej zależności ludzi. Toczy się przechodząc z jednego stanu – tezy – w jego przeciwieństwo czyli antytezę. W rezultacie wyłania się synteza, która staje się sama tezą. Ten proces jest rozumny.
          Duch absolutny konstytuuje się dzięki tożsamości wiedzy o sobie i przejawia w sztuce, filozofii i religii.  W takim ujęciu ducha absolutnego dostrzegam pewne profanum.
          Hegel uważał, że jednostka istnieje dla państwa. Przewaga ogółu na jednostką jest u niego wyraźna. Państwo było dla Hegla najwyższą formą rozwoju ducha obiektywnego, „boską ideą istniejącą na Ziemi”. Na tym podłożu wyrośnie faszyzm. Według filozoteizmu „państwo” (naród, cywilizacja) jest bytem istniejącym jedynie w umyśle i jest tylko opisem pewnego zjawiska. Nie zasługuje na takie wyróżnienie.
Friedrich Wilhelm Joseph von Schelling (1775–1854), trzeci współtwórca klasycznego systemu idealistycznego, inicjator romantyzmu. Wraz z Heglem i Hölderlinem, z którymi mieszkał w jednym pokoju, zainteresował się filozofią krytyczną Kanta. To obcowanie z dwoma geniuszami niemieckiego romantyzmu uformowało podstawy myśli Schellinga, który jeszcze na studiach zaczął pisać pierwsze rozprawy filozoficzne. Widać w nich wyraźny wpływ twórczości Fichtego. Jednocześnie zgłębiał myśl Spinozy. Schelling był jednym z twórców romantyzmu. Podobnie jak Hegel rozwijał  koncepcję samorozwoju absolutu, który w tym samorozwoju tworzy formy nieorganiczne, organiczne, a wreszcie człowieka i świadomość. Podejmował próby przedstawienia wizji narodzin Boga chrześcijan. Teogonię chrześcijańskiego Boga buduje w bezpośrednim nawiązaniu do platońskiej filozofii o dwubiegunowej (natura, Boskość) strukturze każdego bytu. Natura jest chaosem.  Świat nie istnieje. Jego swoisty panteizm oddziaływał na filozofów i przyrodników ówczesnej epoki. Schelling jest autorem powiedzenia: początkiem i końcem filozofii jest wolność; Sztuka rodzi się tylko z najwyższego poruszenia najintymniejszych mocy duszy. Filozofię Schelinga trudno jest zaszufladkować do jakieś doktryny filozoficznej. Trwają na ten temat spory. Uczeni katoliccy dopatrują się w filozofii Schelinga gnozy chrześcijańskiej, czyli herezji,  która niszczy autora i tych, którzy jej zawierzyli i poddali się jej.
            Piękne idee Fichtego, Schellinga, Hegla, konstrukcje religijne umysłu Dawida Hume (1711–1776) mogą służyć jedynie jako drogowskazy godnego życia (humanizm).

          Generalnie filozofia idealizmu niemieckiego jest dla mnie filozofią obcą. Pojęcia rozmywają się w bliżej nieokreślonej nicości. Bóg rodzi się z chaosu? Musi się realizować jak byt stworzony. Owszem walka może być twórcza, ale dialektyka jest walką wydumaną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz