Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 3 listopada 2013

Katecheza młodych cz.94.


 

      Ostatnie wykłady sugerują dużą niemoc człowieka, czy jest to prawda?

     Człowiek jest wielki. Widać to po jego dziełach, ale w sprawach ducha jest jak niemowlę. To co czujemy trudno przełożyć na racjonalność. Wobec niewiedzy ciągle błądzimy. Może cię zaskoczę, ale pisząc, sam mam wiele wątpliwości. Czuję, że zbliżam się do prawdy, ale ona jest jeszcze inna. Nie wstydzę się swojej niewiedzy. Widocznie Bóg tak chce, abyśmy ciągle szukali. Pokora jest tu bardzo potrzebna. Głupotą jest kłócić się na tematy religijne. Każdy z nas w jakiś sposób błądzi.

      To może nie mam sensu zajmować się religią?

      Ludzie wierzący, do których ja się zaliczam są w stanie pewnego stałego amoku. Wiara daje im poczucie wiedzy. Do tego dochodzą odczucia i pragnienia. Człowiek duchowy nie chodzi, ale unosi się. Ktoś powie, że to głupie, ale taki człowiek chce pozostać na tym duchowym haju. To odurzenie jest mu potrzebne jak powietrze.

      Sugerujesz, że człowiek duchowy to narkoman?

      W pewnym sensie. To człowiek żyjący zupełnie inaczej niż np. ateista. On patrzy na świat trzeźwo, chłodno, niemal matematycznie. Nie jest skory do porywów emocjonalnych. Trzeba wybierać kim się chce być. Ja wolę być trochę szalony. Tak, chcę płakać, gdy płacz ciska się do oczu. Klnę jak mnie nerwy poniosą. Robię głupstwa. Śmieję się jak pajac. Chcę być zawsze zakochany i kochany. Religia jest fundamentem mojej duszy. Poddaję się jej urokowi, a nawet niedorzeczności. Inaczej mówiąc, żyję więcej duchem (bujać w obłokach) niż ciałem.

      Teraz to zgłupiałam. Czy twoja wypowiedź jest poważna?

      Chcę powiedzieć, żebyś żyła własnym życiem. Żebyś była sobą, autentyczna. Centrum świata jest w tobie. Od ciebie zależy jak go spostrzegasz. To ty masz być dziedzicem Boga. Możesz świat sprowadzić do swojego podnóżka. Możesz nad nim panować. Dobrem będziesz go budowała, złem niszczyła. Wszystko zależy od ciebie. Powołanie świata było szaleństwem. Ja przejąłem tę „chorobę”. Ja się w niej zakochałem. Nikt nie jest w stanie odebrać mi wiary, że Bóg istnieje i jest logiczną koniecznością istnienia świata. To mi wystarczy. Próby zgłębienia Boga jest szaleństwem. Dążenie na krzyż Jezusa było czystym szaleństwem. Słowa Jezusa: kto by cię uderzył w prawy policzek twój, nadstaw mu i drugi  (Mt 5,39,) są niezwykłe, nieracjonalne, szalone.  Cała teologia jest szalona. Kult jest niedorzecznością. Ateiści są pełni pobłażania dla wierzących. Dziwią się jak można być tak nierozumnym. Wierzyć w coś, z czym nie ma się zmysłowego kontaktu. Nie przyjmują, że Bóg ukrywa się wewnątrz duszy człowieka. Ten sam Bóg rodzi się w każdym człowieku. Czy to nie jest szalone? Mechanika ducha jest niezwyczajna. Nie wszyscy ją pojmują.  Rzecz w tym, że te wszystkie szaleństwa są dobrowolnym moim wyborem i ludzi mi podobnych.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz