Łączna liczba wyświetleń

środa, 27 marca 2013

Demokracja jako vox populi, vox Dei


          Pan Lech Wałęsa uważa siebie za demokratę, który posłuszny jest definicji: demokracja – ustrój polityczny i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (wikipedia). Wobec takiej definicji, nie prawda (jako taka) się liczy, ale vox populi, vox Dei (głos ludu, to głos Boga). Jak pokazała wielokrotnie historia głos ludu nie zawsze miał rację. Prezydent L. Wałęsa uważa, że większość społeczeństwa jest przeciwna nadaniu praw homoseksualistom. Czy ma rację? Odpowiedź mogą dać stosowne badania opinii publicznych.
          Pojęcie demokracji nie niesie rozwiązania idealnego. Jest w pewnym stopnie uśrednieniem, a to nigdy nie jest doskonałe. Konserwatyści bronią starego porządku. W nim dostrzegają osnowę bytowania. Może nie jest ona najlepsza, ale dotychczas się sprawdzała. Rozeznanie współczesne, nowatorskie, oświecone rozumuje bardziej matematycznie. Skoro ja mam prawa, to dlaczego nie może mieć je np. homoseksualista. W duchu logicznego rozumowania należy im też udzielić prawa do godnego życia. To proste rozumowanie zawiera w sobie jednak niebezpieczeństwo w skutkach. Np. wdowiec z dzieckiem zawiera nowy homoseksualny związek partnerski. Dziecko siłą rzeczy narażone jest na nietypowe wychowanie. Odbierając ojcu ojcostwo można uczynić jeszcze większą krzywdę, pozbawiając dziecko naturalnego rodzica. Takich przykładów można mnożyć. Paradoksalnie, ale właśnie prawo może tu narobić największego nieszczęścia. Prawo samo w sobie jest bezduszne. Codziennie pokazywane są tragedie jakie mają miejsce, bo zadziałało prawo.
          Co robić w takim impasie. Nie jestem prawnikiem, ale widzę rozwiązanie w tzw. prawie pomocniczym, a nie cywilnym w sensie stricto. Prawo ma pomagać, a nie orzekać np. o winie. Państwo powinno pomagać  w szerokim spektrum takich zdarzeń. Powinno być przyjazne dla społeczeństwa. Związki partnerskie istnieją nieformalnie i nieformalnie wychowywane są dzieci w takich związkach. Jest obawa, ale nie można zakładać z góry, że dzieci będą okaleczane. Homoseksualiście też są zdolni do miłości.
          Jeżeli za normę przyjęta będzie miłość człowieka do człowieka, to ona wystarczy za wszystkie kodeksy prawne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz