Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 23 lipca 2013

Ewangelia wg Jana cz.23/23 Zakończenie


          Kiedy Maria Magdalena zobaczyła, że grób jest otwarty zapewne serce jej zabiło mocniej. Pobiegła do Piotra i Jana oznajmiając, że: Zabrano Pana z grobu (J 20,2). Jan pędził co tchu do grobu. Piotr za nim. Intensywnie przypominał sobie słowa Jezusa. Pusty grób, poukładane płótna były wymowne. Do Piotra dochodziły słowa Jezusa, które na nowo odbierał. Teraz im uwierzył.
          Maria Magdalena jeszcze została. Wtedy neurotycznie ukazał się jej Jezus, który nie pozwolił się dotknąć. Nie był On już z porządku rzeczywistego, ale boskiego. Dotyk pozwalał na rozpoznanie zmysłowe. Nie było ono jednak możliwe. Magdalena mogła już tylko uwierzyć. Maria Magdalena odczytuje słowa Jezusa: Nie zatrzymuj [dotykaj] Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca (J 20,17). Przed Jezusem są nowe zadania. Musi spotkać się z Ojcem, odwiedzić otchłań w której przebywają dusze umarłych. Najważniejszym Jego zadaniem jest ukazanie się duszom, aby uwierzyły. Tym samym ma przynieść dla nich Zbawienie.

          Zakończenie Ewangelii jest już opracowaniem teologicznym. Szkoła Janowa pragnęła stworzyć dla siebie ramy dalszej działalności. Słowa: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20,22–23).
          Aby przekonać wiernych do wiary w zmartwychwstałego Jezusa skomponowano scenę z Tomaszem, aby na końcu napisać: Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (J 20 29). Autor pisze, że: zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli w imię Jego (J 20,31). „Zapisano” można zrozumieć, że starano się za wszelką cenę przekonać do wiary. Być może autor Ewangelii zamierzał w sposób przejaskrawiony przedstawić rozterkę uczniów po zmartwychwstaniu oraz dręczące ich wątpliwości[1].

         Jezus ukazuje się w różnych miejscach i czasie. Wyraźnie wskazuje, że należy już do innej rzeczywistości. Nie od razu jest rozpoznawany. Zmysły już Go nie dotyczą. Widziany jest oczyma duszy (neurotycznie). Każdy widzi Go trochę inaczej według własnych zdolności i czystości serca.

          Jezus trzy razy pyta się Piotra, czy Go miłuje. Trzy razy, jak trzy razy Go zdradził. Za każdym razem Piotr odpowiada: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham (J 21,15.16.17). To słowa rehabilitujące ze zdrady. Po tym wymazaniu trzykrotnego zaparcia się Piotra Jezus przekazuje jemu  władzę pasterską: Paś owce moje (J 21,17).                       

                                                        *  *  *

Myśl końcowa

          Z początkiem XXI wieku człowiek osiągnął nieprawdopodobne możliwości. Wystarczy wspomnieć możliwość zmian genetycznych, czy ingerowanie w poszczególne atomy. Tym samym ludzkość przekroczyła granice konsumpcji. Może tworzyć nowe gatunki, ingerować w naturalne prawa dane przez Stwórcę. Zamysł Boga święci tryumf. Jezus Chrystus pokazał cel rozwoju duchowego człowieka. Człowiek na podobieństwo Boga. Ja jestem Pan, Bóg wasz, który wyprowadził was z ziemi egipskiej, abyście przestali być ich niewolnikami. Ja rozbiłem drągi waszego jarzma i dałem wam możność chodzenia z podniesioną głową (Kpł 26,13). Dziedzictwo Boga jest bliskie. Szczytem rozwoju duchowego jest główny atrybut Stwórcy – Miłość szeroko rozumiana.

          Cel zamysłu Stwórcy dojrzewa. Człowiek jako istota niecierpliwa nie mogąc doczekać się już pełnej chwały, już za życia uzurpuje sobie prawa do wielkości. Takie działania nazywa się pychą. Zamiast rozkwitać z godnością i pokorą wobec Boga stają się karykaturami. Ta choroba rozwija się na każdym szczeblu ludzkiej pomyślności. Przykładem w Kościele są biskupi książęta. Papież Franciszek próbuje przywrócić skromność szafarzy wiary.
          Największym błędem czeladzi wiary jest traktowanie Boga jak bożka. Sakramentalia, które są jedynie narzędziami do zbawienia traktowane są czcią należną jedynie Bogu. Kult religijny (infantylny) wypacza prawdziwy obraz Boga. O Bogu można powiedzieć wystarczająco dużo, aby Go wielbić. Pięknym przykładem jest modlitwa Mojżesza z podniesionymi rękami[2]: Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę (Wj 17,11) i słowa Apostoła Tomasza: Pan mój i Bóg mój (J 20,28). To wystarczy.

          Na dwóch portalach przekazywałem wiedzę religijną z pewnego wewnętrznego nakazu. Choć nie było to łatwe, zadanie na tym etapie ukończyłem. Wiarę swą ustrzegłem przed pokusami idolatrii istot konceptualnych. Wszystkich świętych, proroków, a nawet Jezusa traktowałem czcią należną bez zbędnej egzaltacji. Wszystkich obdarzyłem uczuciem miłości.
         Jeżeli kogoś zgorszyłem, to proszę mi wybaczyć. Moje intencje były zawsze szczere i bez kontekstu.


Dziękuje za uwagę. Paweł Porębski

 




[1] Biblia dla każdego. Nowy Testament, tom. I, Jedność 2007, przypis s.  353.
[2] Też znaczy „swobodnie”.(przypis Wj 14,8).

2 komentarze:

  1. Panie Pawle,
    bardzo dziękuję za codzienne refleksje teologiczno-filozoficzne, które ostatnio dotyczyły kompletu 4 ewangelii. Życzę dobra i radości na każdy dzień, płynących z życia w harmonii z Bogiem.
    Może uda się Panu odpocząć w ten czas wakacji.
    Z szacunkiem,
    Marta Złotnicka.

    OdpowiedzUsuń