Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 20 sierpnia 2013

Katecheza młodych cz.19.


       Grzeszność ludzka osłabiła relację z Bogiem. Jaka ona była przed pierwszym grzechem?

       Boga i człowieka łączyła ta sama przestrzeń miłowania. Człowiek przez krótki czas był bardzo blisko Stwórcy. Grali razem w tej samej tonacji etycznej. Człowiek był przebóstwiony Bogiem. Bóg w człowieku, a człowiek w Nim. Człowiek pierwotny będąc w bliskim duchowym kontakcie z Bogiem czuł się szczęśliwy i bezpieczny. Wyposażony był przez Stwórcę w piękne dary religijno-moralne. Kto chciałby wyobrazić sobie pierwotnego człowieka bez skazy (niewinnego), niech spojrzy w oczy nowonarodzonego dziecka. Niezwykłością jest, że sam Stwórca nawiązał relację z wybranym stworzeniem jakim jest człowiek. Nie mogła ona być asekuracyjna, letnia, nijaka, obojętna, ale najczystsza i nieskończenie doskonała. To uczucie najdoskonalsze człowiek nazwał Miłością. Świat powstał więc z Miłości Stwórcy do swoich stworzeń. Relacją było wzajemne pragnienie: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije (J 7,37).  Czas ten jednak szybko minął. Stan doskonałej relacji z Bogiem uległ zaburzeniu.  Człowiek zatracił łaskę pierwotnej świętości. To oznaczało, że człowiek wrócił do marności z której wyszedł przez uświęcenie. Relacja z Bogiem miała charakter rodzicielski i była pewnym communion, a nie układem, w którym elementem przetargowym byłyby dobre ludzkie uczynki, Miłości nie można sobie kupić. Bóg pokochał człowieka od samego początku, obdarzył go swoją łaską, miłością i opieką. Łaska jest warunkiem sine qua non (warunek konieczny) naszego pełnego życia i zbawienia. Relacja z Bogiem została okaleczona. Człowiek stał się samotny i zawstydzony. Pojawiły się silne wyrzuty sumienia, bo człowiek czuł, że stracił pierwotny status, jaki otrzymał w darze od Boga. Stracił „wrażliwość” na Boga. Utracił transcendentną bezpośrednią komunikację z Nim. To okaleczenie relacji niosło określone skutki i konsekwencje na dalsze pokolenia. Teraz trzeba naprawić relację z Bogiem: póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty (Rdz 3,19).

       Czy nie ma w tym religijnego patosu? Czy nie można o tym mówić prościej?

       Człowiek był w wielkiej zażyłości z Bogiem. Tymczasem człowiek zadowalał się wzajemną zazdrością, pychą, chęcią posiadania itp. Jeżeli pierwszy grzech robi wrażenie, to przez przepaść między wielkością daru Boga, a marnością ludzkich poczynań. Został zniszczony mechanizm relacji z Bogiem.

       Czy człowiek może sam przywrócić poprzednią relację z Bogiem?

       Tylko ktoś równy Bogu. Człowiek nie jest zdolny sam wyzwolić się ze skłonności do grzechu i przestać być grzesznikiem. Grzechy pierwszych ludzi osłabiły relację z Stwórcą, ale nie spowodowały żadnych zmian ontologicznych na duszy.

       Czy można uznać, że Bóg obraził się na istotę ludzką?

       To nie jest możliwe, ale skutki grzechów mogły zmienić trwale wzajemne relacje z Bogiem.

       Co mógł utracić człowiek?

       Na przykład dziedzictwo Boga-Ojca. Ograniczenie poznawania tajemnic Boga, przyrody, śmiałość poznawczą, siłę rozumu, zdolności paranormalne. Zamiast roli syna miałby godność sługi.

       Czy to nie byłaby zemsta Boga?

       Bóg jest Dawcą (łask), tylko od człowieka zależy, co z nią zrobi. Grzech popsuł koncepcję Boga. Nie tak miało być według zamysłu Boga. Proszę zastanowić się, jak wielkie i negatywne było to wydarzenie.

       Jak zostanie naprawiona relacja z Bogiem?

       Zło, które ma wymiar skończony może zostać pokonane tylko przez „dobro nieskończone”. Taki stan może naprawić jedynie ktoś równy Stwórcy.  Bóg zdecydował, że powoła do życia Istotę równą swojej naturze (Syna Bożego), aby Ona mogła przywrócić pierwotną relację z Bogiem, więcej, aby mogła stale przywracać tę relacje (przez ofiarę eucharystyczną), bo ludzie przez swoją grzeszność będą stale ją tracili. Przywracanie relacji nie jest trwałe, bo dopóki żyje człowiek, będzie kuszony przez atrakcyjność zła. Będzie się wznosił i upadał.   W Księdze Rodzaju pojawia się tajemnicza zapowiedź: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę,  a ty zmiażdżysz mu piętę» ( Rdz 3,15). Kościół dostrzega w tym zapowiedź przyjścia Syna Bożego Jezusa Chrystusa jako Odkupiciela. Zauważa również rolę Maryi (ono zmiażdży ci głowę) w pokonaniu zła.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz