Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 20 maja 2014

Parasol


        Kiedy odbywają się wybory w ważnych sprawach, najczęściej żywi się nadzieję, że idzie ku lepszemu. Rozczarowanie przychodzi po czasie, kiedy „wybrańcy losu” nie spełniają naszych oczekiwań. Takie nadzieje miałem kiedy wybierano abp Stanisława Dziwisza na metropolitę krakowskiego, abp Kazimierza Nycza na metropolitę Warszawskiego, abp Józefa  Michalika na metropolitę przemyskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski w latach 2004–2014. Najmniejsze rozczarowanie zrobił na mnie Kazimierz Nycz. No cóż. Należy on do elit mocno ze sobą powiązanych. Trzeba mocnego charakteru, aby przebić się ponad układy. Póki co, udaje się to obecnemu papieżowi Franciszkowi. Na jego ocenę przyjdzie jeszcze czas. Obecnie wybrano bp. Wojciecha Polaka na Prymasa Polski. Jego wcześniejsze wystąpienie telewizyjne spodobało mi się. Miał odwagę podjąć słuszną krytykę nieobyczajowości  w kościele. Zyskał tym parę plusików. W pierwszej chwili ucieszyłem się tym wyborem, ale kilka migawek telewizyjnych popsuło mi dobry nastrój. Nie jest to trudne do zaobserwowania, gdy ktoś przyjmuję postawę tryumfatora (np. Wałęsa). To jeszcze nie jest grzechem. Widać, że bp Wojciech Polak ucieszył się nominacją. Kiedy zobaczyłem na ekranie telewizyjnym migawkę, jak usłużni podopieczni (było ich czterech) chronią go parasolem przed deszczem, kiedy on miał ręce niezajęte, wróciły wspomnienia celebracji wielkich tego świata. Nadgorliwość podopiecznych była przesadnie usłużna. Ktoś powie. Nic to, ale drobne zdarzenia  składają się na pewną całość.

          Ostatnie wieści ze świata, kłótnie polityków, sprawa Ukrainy, nagłośnienia o wypadkach, ten sam bełkot PISu,    link http://www.youtube.com/watch?v=iIHLaz9BuTU, który mi przysłał anonimowy nadawca o teorii spiskowej dziejów, zaważyły na moim podłym nastroju. Nie mam tyle czasu, aby zagłębiać się w historyczne materiały źródłowe. W zasadzie jestem dogmatykiem. Owszem wiedzę ogólną posiadam, ale nie na tyle, aby ferować wyroki i opinie. Trudno jest mi też podejmować dyskusję na temat związków tajemnym i ich powiązań. Wiem tylko tyle, że tam, gdzie coś się ukrywa jest z założenia złem. Podły nastrój powoduje, że uogólniam niechęć do wszystkich organizacji, wszelakiego sortu. Należeć do organizacji, to przede wszystkim zgoda na posłuszeństwo wobec nielicznych. Zanika wtedy ludzka osobowość. Tak samo trzeba patrzeć na przynależność do kościoła (to też jest organizacja).

          Marzy mi się czysta wiara, oparta na naukach Jezusa. On Jeden mnie nie zawiódł. Nie karze mi podporządkowywać się ludzkiej głupocie, hierarchii, nakazom i zakazom. Drogowskazem jest własne sumienie.

          Być może, to ja jestem „niedostosowany” do dzisiejszych realiów. Kto wie?

2 komentarze:

  1. Bardzo interesujący motyw parasola... Niekiedy bywa tak, że chciałoby się zmoknąć na deszczu, nie roztopić się w niedogodnościach natury, ale czy wówczas trzeba powstrzymywać tych, którzy biegną z ochroną? Mogłoby zdarzyć się tak: prymas dziękuje i odsuwa od siebie ludzi z parasolem, moknie na deszczu (komentarz - robi to na pokaz), mógłby przejąć parasol we własne ręce i sam się ochronić ( komentarz - awansował i już chce wszystko sam!), jak by nie postąpił - może to być postrzegane na różne sposoby, innymi słowy : i tak źle , i tak niedobrze. Ja bardzo ucieszyłam się z takiego wyboru Prymasa i gotowa jestem biec z parasolem, byle tylko media i współczesna agresywna oraz pełna uprzedzeń do wszystkich rzeczywistość nie zmieniła ks. Wojciecha Polaka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz. Odczytuję u Pani to samo pragnienie wszelakiego dobra.
    Ociepliła Pani moje serce i zmniejszyła obawy. Spróbuję bezkrytycznie zaufać nowemu Prymasowi. Niech weźmie "parasol" we własne ręce i niech ochroni nas wiernych od wszelakiego zła, jednocześnie chroniąc siebie samego.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń