Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 12 maja 2014

Wiele nieporozumień


          Na forum katolickim pojawił się wpis:

 
Czy grzechem było zjeść kanapę z mięsem po północy Wielkiego Piątku?           Czy w wielką sobotę można jeść mięso?

Jeśli masturbacja jest nałogiem, to czy to jest ciężki grzech i czy można przystąpić po nim do komunii?

Czy grzechem jest słuchanie brzydkich piosenek?

Czy grzechy lekkie trzeba wyznawać na spowiedzi?

Z  góry dziękuje jeśli ktoś podejmie się odpowiedzieć na moje powyższe pytania.

 
          Warto zatrzymać się nad takimi pojęciami jak: zło, grzech, wykroczenie, przewinienie, nieposłuszeństwo itp. Każde oznacza jakąś czynność naganną, ale czy w każdym przypadku mamy do czynienia z grzechem?  Grzech jest pojęciem religijnym i wskazuje na zakłóconą relację między człowiekiem a Bogiem. Można poszerzyć definicję grzechu o słowa ewangeliczne: Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem (Rz 14,23).  Z grzechem wiąże się ściśle materia grzechu, wielkość i intencje grzesznika. Na wielkość grzechu ma wpływ wiele czynników. W swej konfiguracji i zależnościach, ten sam czyn może być grzechem lekkim lub ciężkim. O grzechu decyduje postawa kuszonego wobec pokusy (przypis Mt 4,1–11). Ocena grzechu, po ludzku, nie jest prosta, bowiem człowiek nie jest w stanie sięgnąć do wewnętrznego sanktuarium duszy człowieka i rozpoznać intencje grzesznika. Tak więc należy zachować olbrzymią ostrożność w wypowiadaniu się o czyichś grzechach.

         Temat jest bardzo szeroki, więc poruszę tylko niektóre sprawy pilotażowo.         Stanowisko Kościoła w sprawach grzeszności pozostawia wiele do życzenia. Bardzo często nie bierze on pod uwagę okoliczności grzechu. Zatwardziali mówią: grzech jest grzechem, zło jest złem i basta. Takie stanowisko już z założenia jest niegodne chrześcijanina, bowiem chrześcijanin musi kierować się nie tylko sprawiedliwością, ale miłosierdziem: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary (Mt 12,7; Oz 6,6). Tak uczy nas ewangelia, abyśmy byli podobni do Boga, do Boga Miłosiernego: Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5,48).

          Kościół wypracował kodeks etyczny i nim się posługuje. Przez wieki przekazywał i nakazywał go wiernym, czyniąc wielkie spustoszenie w umysłach wiernych. Przykładem są ww. pytania interlokutora. Świadczą one o zastraszaniu wiernych, a zarazem o przedstawianiu Boga  jako egzekutora, którego należy się bać. Takie podejście jest niesłuszne i w sumie obrażające Boga.

          Wierni mają tak pomieszane pojęcie grzechów, że grzechy błahe traktują jako wielkie, a nie dostrzegają wiele czynów naprawdę złych.

          Warto przywołać słowa Jezusa: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.  Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy (Mt 22,37–40). Pierwsze przykazanie wyraża pragnienie Ojca. Paradoksalnie brak miłości do Boga nie jest grzechem. Nikt nie musi kochać Boga. Nikogo nie można do tego zmuszać. Drugie mówiące o miłości do bliźniego jest nakazem, które obliguje każdego człowieka. Nie spełnianie tego przykazania jest grzechem zaniechania. Grzech zaniechania brzmi dość łagodnie, ale zakłóca poważnie zamysł Boży. Szacunek do drugiego człowieka wynika z konieczności życia społecznego. Temat ten wymaga dalszego omówienia, ale to innym razem.

         Brak poszanowania zaleceń Kościoła w sprawach postów, nie uczestniczenie w kulcie jest stratą duchową jaką ponosi sam delikwent, ale  nie można ujmować je jako grzech.

        Wielkim natomiast grzechem jest pycha. Wiele osób nie zauważa tej ułomności u siebie. Pycha bardzo często odbija się na twarzy i postawie człowieka. Proszę przyjrzeć się politykom, ludziom bogatym, uczonym (najczęściej średniej klasy). Pycha ustawia się przeciwko bliźniemu.

          Mężczyźni ze smakiem spoglądają na kobiety. Nie jest to grzechem. Tak skonstruowany jest u mężczyzn mechanizm potrzebny do prokreacji. Ważne jest, aby z tego niezwykłego pożądania nie czynić przedmiotu rozpusty. Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa (Mt 6,28).

          Masturbacja jest tylko wtedy grzechem jeżeli staje się nałogiem. Bo tak naprawdę, to nałóg jest grzechem, a nie ruchy posuwisto-zwrotne. Dlaczego? Bo nałóg staje się cenniejszy niż Bóg.

           Dla pedofilii nie potrafię zaznaczyć granicy. To grzech najwyższego kalibru, bo dotyczy dzieci. I pomyśleć, że kapłani, wybrańcy Boga, potrafili ulec tej pożądliwości. Brakuje mi słów potępienia takim praktykom.

          Słuchanie brzydkich piosenek, świadczy o infantylności słuchacza. Aby mieć rozeznanie można też w swoim życiu oglądać filmy nieobyczajne. Ważne, aby nie mieć w nich upodobanie.

         Papież Klemens XIII (1758–1769) urażony nagością posągów i portretów kazał je okrywać. To świadczy o jego bigoterii.

         Nie należy robić przykrości bliźniemu, zwłaszcza słownych. Praktykowane inwektywy typu: głupiś, świnia, zdrajco, bezbożniku są traktowane nagminnie,  a jednak są grzechami dość znacznymi: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego (Mt 5,22).

          Warto, aby Kościół na nowo ustosunkował się do materiału grzechów i wydał stosowną ich interpretację. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz