Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 6 maja 2014

Zrozumieć preegzystencję


          Nie bez kozery niektórzy uważają, że wiarę nie do końca da się zgłębić rozumem. Ja jednak usilnie staram się ogarnąć prawdę religijną umysłem, wierząc, że można użyć takie słowa, które pozwolą na zrozumienie wiary. Kiedy zastanawiałem się nad Boskością Jezusa przeżywałem trudne chwile, aby zakończyć je sukcesem egzegetycznym. Dwa słowa wystarczyły, abym zrozumiał Jego Boskość – Akt działający w oglądzie dynamicznym. Trzy Osoby Boskie w jednym Akcie działającym mające te same atrybuty, w tym jedną wolę. To wystarczyło. Problem ontologiczny trzech osób przestał razić politeizmem.

          Czy można zrozumieć preegzystencję Jezusa? Wielokrotnie wyrażałem niechęć do tego pojęcia. Świadom, że wielu mądrych ludzi wałkowało to zagadnienie przez wieki, miałem potrzebę rozwikłania tę tajemnicę.

           Pojęcie preegzystencji tłumaczą słowa Jezusa: Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM (J 8,58). Inne perykopy potwierdzają preegzystencję, że Jezus Chrystus, Syn Boży był zanim świat powstał:

Ja nie jestem z tego świata. (J 8,23).

Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał (J 8,42).

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.   Ono było na początku u Boga.  Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało (J 1,1–3).

A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy
(J 1,14).

[... ] gdyż był wcześniej ode mnie (J 1,30).

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał (J 1,16).

A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał (J 17,5).

          Wielość cytatów świadczy, że jest coś na rzeczy. No tak, ale o preegzystencji mówi tylko Ewangelia Jana, pozostałe milczą. Wiadomo, że Ewangelia Jana została opracowana przez szkołę Janową. Jej treść jest wykładnią doktryny zespołu ludzkiego i pochodzi z okresu, w którym królowała gnoza. Pomimo wszelakich walorów Ewangelii Jana, mam wątpliwości, czy nie była ona opracowana dla potrzeb pewnej doktryny religijnej.

          Przyjmując preegzystencję za prawdę historyczną trzeba przyjąć również, że  Jezus został posłany przez Stwórcę do realizacji swoich koncepcji. Brałem pod uwagę taką możliwość i specjalnie nie muszę się do niej przełamywać. Dalej uważam, że Jezus, nawet posłany przez Ojca miał wolną wolę i z własnej woli wybrał ofiarę krzyża.

          Czy jednak preegzystencja uprawnia do nazywania nowonarodzonego Jezusa Bogiem? Jeżeli tak, to wpada się w konflikt z treścią NT mówiącej o wywyższeniu Jezusa dopiero na krzyżu, np.  Ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony (J 7,39); W przypisie zanotowano:Wywyższenie” mogło nastąpić tylko na krzyżu (J 18,32); Uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył (Flp 2,8–9).   Sam Jezus nigdy nie nazwał się Bogiem. Więc jak można wybrnąć z tego pantałyku?

          Pomógł mi werset: A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem (J 14,25). Mówi on, że Bóg pośle Jezusa (Nauczyciela)  jako Pocieszyciela (Ducha Świętego), ale dopiero po Jego wywyższeniu (po śmierci). Myśl odkrywcza to: Wywyższenie Jezusa jest automatycznie antycypacją wstecz (przepowiadaniem wstecz, proroctwo wsteczne). Akt działający nie może być w ujęty w ramy czasowe. Tak więc wywyższenie niejako potwierdza preegzystencję Jezusa, ale w ramach ducha Bożego. Mówiąc prościej. Skoro Jezus osiągnął wymiar Boga (Aktu działającego) automatycznie stał się wieczny (z ducha Bożego). Obejmuje Go czas wsteczny i przyszły.

         Ta konstrukcja pozwala mi zaakceptować preegzystencję Jezusa i przyjąć, że mały Jezus miał w sobie już ducha Bożego. Zaznaczam również, że każdy człowiek ma też  w sobie ducha Bożego zwanego duszą.

         Czy coś się zmieniło? Mam trochę większy spokój ducha. Nie jest łatwo stawać w poprzek doktryny wiary ustalanej przez wieki. Ważne, aby  miała ona  sens i wytłumaczenie rozumowe.

         Niniejszy wykład jest też dowodem moich ciągłych poszukiwać teologicznych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz