Łączna liczba wyświetleń

piątek, 15 grudnia 2017

Dusza jest elementem dynamicznym ciała


          O duszy mówi Księga Rodzaju: "ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą" (Rdz 2:7b). Nauczanie Magisterium Kościoła katolickiego ujmuje ją przede wszystkim w relacji z ciałem, jako ten element, który decyduje o samoświadomości  osoby. Poszczególny człowiek ma tylko jedną duszę (ψυχή (psyché)), która jest rozumna. Jest ona stworzona bezpośrednio przez Boga z niczego (ex nihilo). Nie jest więc częścią Boskiego bytu, ani też nie istnieje wcześniej niż ciało. Jest elementem ożywiającym i ma wyższą godność niż ciało. Można też wykazać racjonalnie jej naturę duchową, nie ma żadnego materialnego początku. Od czasu Soboru Watykańskiego II, nauczanie Kościoła zaczęło akcentować bardziej jedność człowieka, złożonego z duszy i ciała. Stąd mówiąc o człowieku, zamiast używać tradycyjnego określenia dusza, mówi o  osobie.
          Można powiedzieć, że dusza jest elementem dynamicznym (dech życia). Określa przynależność do Boga. Na wzór nazwiska. Każdy ma przypisane nazwisko, a ono nie istnieje własnym istnieniem. Może podobnie jest z duszą? Dusza sama w sobie nie jest bytem. Znika problem jej usadowienia, w sercu, w głowie itp. Zamiast duszy istnieje tylko świadomość, która stanowi o człowieku. Świadomość jest elementem dynamicznym. Istnienie to nie bytowanie, ale działanie (myślenie). Człowiek nie ma duszy jako osobnego organu, ale przynależy do Boga. Ta przynależność ma wymiar działania. Podobnie jak myślenie nie daje produktu bytowego, a stanowi o czymś. Istnieje się przez to, że się myśli. To ożywienie zostało zobrazowane bytowością duchową. Św. Paweł mówi o szczęściu duszy (pneuma) oddzielonej od ciała (soma) po śmierci jako o zjednoczeniu z Chrystusem (por. Flp 1,23). Posługuje się on tradycją grecką, bo był pod jej wpływem. Takie ujęcie jest wygodne w tłumaczeniu życia po śmierci: "Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku?" (1 Kor 2,11; por.1 Kor 16,18; 2 Kor 2,13; 2 Kor 7,13). W 1 Kor 5, 3-5 Apostoł zdaje się zakładać separację ciała i ducha:
          Osoba ludzka, stworzona na obraz Boży, jest równocześnie istotą cielesną i duchową. Po śmierci człowiek pozbawiony ciała czuje się nienaturalnie. To nie jest jego postać do której jest przyzwyczajony. Dopiero zmartwychwstanie przywróci mu stan założony przez Stwórcę. Mówiąc o duszy trzeba mieć w zamyślę całą osobę ludzką, choć ona oznacza głównie zasadę duchową człowieka. Dusza jest "formą" ciała; oznacza, że ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim; duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami.
          Bóg stworzył ewolucyjnie postać człekokształtną o wysokim stopniu rozwoju intelektualnym. W tym stworzeniu cielesnym powołał Człowieka do istnienia. Kościół naucza, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga, nie jest ona „produktem” rodziców - i jest nieśmiertelna, nie ginie więc po jej oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania. Ten cud lepiej oddaje słowo "powołał".
          Duch jest jedynie obrazem bytowym duszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz