Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rekolekcje Bożonarodzeniowe 3/3


          Napełnieni wiedzą o Synu Człowieczym nieroztropnością by było przejść koło tego obojętnie. Jezus głosił: Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5,48). Boga jednak nikt nie widział. Pozostaje nam Jego Obraz w postaci Jezusa Chrystusa. Czy naprawdę człowiek może być podobny do Jezusa Chrystusa? Może i powinien. Nie każdego jednak stać na ofiarę z siebie – nie ma takiej potrzeby. To co uczynił Jezus jest szczytem, do którego człowiek może się tylko zbliżać. Niech nikt nie próbuje być lepszy od Niego. Nie jest to możliwe. Wierzchołek ma tylko jeden punkt. Każdy inny byłby punktem pozornym. Tak jak nikt nie może być lepszy od Boga samego, tak nie może być doskonalszy od Jezusa Chrystusa. Dlaczego? Bo w chwili śmierci Bóg otoczył Go swoją Chwałą i wywyższył Go do rangi Boga. Bóg czekał przez wieki, aż urodzi się Człowiek, który będzie godny Jego Chwały.
          Kiedy w życiu poznaje się wielkiego człowieka, jego urodziny są szczególnie obchodzone. Podobnie jest z urodzinami Jezusa. Choć filozoteizm ujmuje Jego narodziny całkowicie zwyczajnie, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby świętować ten dzień w sposób wypracowany przez kult. Skoro wiadomo, że Jezus osiągnie na krzyżu Chwałę Ojca i Króla, to śpiewajmy: Bóg się rodzi, moc truchleje. Wypracowany kult jest tak piękny, że wielu wiernych bardziej woli to święto od Wielkiej Nocy. No cóż, narodziny Jezusa jest radosnym wydarzeniem. Jezus jest dla człowieka nie tylko obrazem Boga, ale dowodem wielkości człowieka jako stworzenia Boskiego. Przez Jezusa ludzkość została dowartościowana. Nie należy wpadać w pychę, ale trzeba wiedzieć, że Bóg nas potrzebuje i na nas liczy. Zróbmy wszystko, aby Stwórca nie zawiódł się w swoich zamierzeniach. Stwarzając wolność, Bóg w pewnym sensie uzależnił się od człowieka. Jego moc jest uwarunkowana niewymuszonym „tak” osoby ludzkiej[1].
          Jak żyć, aby spełnić oczekiwania Boga? Wbrew pozorom nie trzeba tak wiele. Bóg nie jest drobiazgowy. Pragnie, aby wszystko co się czyni, było z inicjatywy przepełnionej miłością do braci i Boga. Zasada jest jedna    kochać.
          Bóg wie, że życie na tym padole jest trudne. Na człowieka czeka wiele niebezpieczeństw i fałszywych przyjemności. Ciało ludzkie nie ma litości nad człowiekiem. Pragnie i żąda to, co natura mu podpowiada. Gdy tego nie otrzymuje upomina się przez bóle, ściskanie w dołku, bóle głowy, rojenia fantazyjnych obrazów, pobudzenie seksualne i wiele, wiele innych.  Te utrudnienia są z woli Ojca. Bóg doświadcza człowieka chcąc wydobyć z niego to, co z ducha pochodzi, a nie z ciała. Człowiek musi umieć przeciwstawiać się pokusom. Kiedy ulega – trudno. Jutro jest też dzień i jeszcze nieskażony. Trzeba próbować tyle razy, aż ciało będzie posłuszne. Kiedy nadal przegrywa się z pokusami, trzeba zwrócić się do Jezusa Chrystusa o wsparcie, ale nie na zasadzie oddania sprawy i niech się dzieje co chce. Prosząc Boga o pomoc, trzeba Mu ułatwić spełnienie naszej prośby. Bez naszego udziału nawet Bóg nie może pomóc (!). Jak widać, wraz  narodzinami Jezusa, przyszła do nas wielka nadzieja na nasze odrodzenie, doskonalenie, zbliżenie się do Boga. Kto nie widzi w tym sensu, ten mało widzi i jego horyzont jest mętny.
          Jeżeli kochamy naszych bliźnich, to trzeba pomóc tym zagubionym. Czasami wystarczy z nimi pogadać. Dla opornych pozostaje nasza modlitwa.
          Boże Narodzenie jest dniem narodzin nadziei. Jest dniem narodzin nowego spojrzenia na człowieka. Życie trzeba dopasować do jego możliwości. Jezus jest wzorem. Trzeba spróbować zmienić swoje dotychczasowe życie i wejść na drogę, która nas przybliży do Boga.


[1] Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu, Dzieciństwo tom 3. Wyd. Znak, Kraków 2012, s. 53.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz