Łączna liczba wyświetleń

sobota, 18 lutego 2017

Źródło pochodzące z wewnętrznego sanktuarium


           Tora jest księgą ukazującą wielkie pragnienie kontaktu z Bogiem. Choć  jest niewidzialny, był i jest wyczuwalny duchowo. O tym nie trzeba przekonywać. Najlepiej wiedzą sami zainteresowani. Bóg jest dla nich kimś bardzo bliskim. Niekiedy rodzi się z Nim wielka zażyłość. Gdyby można było pozostać z Bogiem w relacji  wyłącznie wewnętrznej, bez zewnętrznej egzaltacji i manifestacji byłaby to miłość platoniczna – najpiękniejsza, czysta, niczym nie skażona.

            Niestety, człowiek ma w sobie wiele skłonności. Jedna polega na potrzebie uzewnętrznianiu swoich uczuć. To co piękne wystawia się na pokaz publiczny, tym samym na ludzką ocenę. Ona powoduje, że niekiedy miłość blednie, osłabia się i traci pierwotny blask.

           Hagiografowie pisząc o miłości do Boga użyli obrazów, a więc uzewnętrznili ją, pokazali, opisali i tym samym sprofanowali. Chcąc przywrócić jej pierwotny blask użyto wszelkich środków literackich. W końcowych efekcie powstała poniekąd karykatura relacji z Bogiem (np. dialog wizualny). Wszyscy, którzy próbują odczytać prawdziwą relację z Bogiem muszą zaangażować na nowo całą swoją za Nim tęsknotę. Muszą uruchomić swoje sanktuarium duchowe, otworzyć się na sacrum. Wtedy czytanie Starego Testamentu spełni swoją rolę.

           Moim zadaniem jest pokazywanie warsztatu pisarskiego (od kuchni). Nie jestem jednak w stanie uwolnić się  od tego magnesu bożego, który powoduje, że bez przerwy wkraczam w duchowe sacrum. Kiedy piszę, do mnie, zaczyna przemawiać Bóg. Przyznaje się, że wielokrotnie zaczynałem wykład mając przygotowaną tezę, a kończyłem zupełnie inaczej (odkrywczo). Bóg mnie pociąga za sobą. Na bazie własnych skromnych doświadczeń duchowych rozumiem Jezusa Chrystusa. On poszedł za Bogiem całkowicie, duszą i ciałem. On zatracał się w Bogu. Tym sposobem sięgał po Boże tajemnice. Jezus rozumiał Istotę nadprzyrodzoną i mechanizm transcendentalności.  Każdy z nas doznaje podobnie  takie przeżycia. Najczęściej są one chwilowe i zagłuszane troskami życia codziennego.

       W czasach pisania Tory hagiografowie przeżywali podobne stany. Swoje przeżycia i doświadczenia próbowali opisać. Natrafili na niesamowite trudności. Brakowało słów do opisu tego, co czują. W końcu wybrali drogę metaforyczną w oparciu o legendy, mity, przysłowia, alegoria. Poszukiwali też wzorców w innych religiach. Na bazie tych prac powstała Księga (Tora), która z jednej strony jest wyrazem ich natchnienia, ludzkiej wrażliwości, a z drugiej ludzkiej pomysłowości.

       Począwszy od Adama i Ewy do zaludnienia przez Żydów ziemi Jerozolimskiej (krainy Kanaanu) cała opisana historia jest wstecznym proroctwem o podłożu mitycznym.  Owszem występują gdzieniegdzie wzmianki historyczne, ale są one sporadyczne i mocno nieścisłe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz