Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 20 listopada 2017

Bezduszna losowość zdarzeń


       Hagiografowie  wychodząc od Adama i Ewy, poprzez syna Seta i jego pokolenia doszli do postaci Noego. Przez wskazaną długowieczność  potomków przeskoczyli oni setki, a może tysiące lat życia człowieka na ziemi pokazując jak odchodził człowiek od pierwotnej doskonałości do stanu grzeszności. Trzeba się zatrzymać w epoce mezolitycznej,  gdzieś ok. 8000 – 4800 przed Chrystusem, pomiędzy paleolitem a neolitem (schyłek zlodowacenia).  Ten okres był znamienny dla procesu przejmowania od Stwórcy kontroli nad ludzkim życiem, historią, ewolucją Świata. Człowiek sam musiał sobie radzić. Pojawiło się prawo świeckie. Prawa boskie były tylko echem, które odzywało się w sumieniach ludzi. Pomimo boskich sygnałów, królowała niegodziwość, o której wspomniał hagiograf: "Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe,  żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się" (Rdz 6,5) . Hagiografowie odczytali w swoim natchnieniach przerażającą wiadomość. Bóg żałował tego co uczynił (tamże).  To niepodobne, ale dające do myślenia. Czy Bóg przyznaje się do swojej porażki? Chciał pięknie, a wyszło średnio. Nie sposób dojść do tego, co odczuwał Bóg. Ważne jest jak to  odczytał człowiek. Człowiek stworzony na podobieństwo Boga może stać się Jego przeciwieństwem, złym, okrutnym i głupim. Człowiek mający wolną wolę króluje na Ziemi. W Niebie tych praw nie ma. Bóg "zachował się" zachowawczo – zmniejszył moc swoje Opatrzności. Skutkowało to tym, że na ziemi zaczęła królować bezduszna losowość zdarzeń. Brakowało boskiej opieki i ochrony. Dochodziło do naturalnych kataklizmów, w tym pojawił się potop. Czy można powiedzieć, że Bóg ukarał ludzi za ich grzechy? Jak głoszę od lat, Bóg w swej dobroci nie może nikogo karać. Jak tędy rozumieć pasywność Boga?
      Bóg działa na dwóch płaszczyznach, ogólnej i na poziomie osobistej iteracji.
To dwie przestrzenie działania, które są bardzo różne. W przestrzeni ogólnej działania Stwórcy przyrównałbym do działań dydaktycznych (potop), a na poziomie osobistym, na autostradzie duchowych kontaktów.
        W działaniach dydaktycznych rządzi swego rodzaju probabilistyka. Nie wszyscy są z tego zadowoleni. Trzeba na dokonane dzieła patrzyć szerzej. Kontakt osobisty jest bardzo różny i immanentny.
         Potop, który zdarzył się w wielu miejscach na ziemi  pokazany jest jako oczyszczenie ludzkiej populacji ze złych osobników.  Opatrzność Boża nad nimi nie czuwała. W przeciwieństwie do złych, Bóg wynagrodził sprawiedliwego Noe i jego rodzinę. Dwa opisy potopu pełne są symboliki. Obie zmierzają do nowego Aktu Przymierza Boga z człowiekiem. Na koniec Bóg stwierdził: "Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości." (Rdz 8,21). Bóg jakby machnął ręką na swoje dzieło. Człowiek jest tylko człowiekiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz