Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 30 listopada 2017

Tego im Bóg nie zapomni


           Temat aniołów ciągle powraca.   W przypisie BT: "Anioł Pański znalazł Hagar na pustyni u źródła przy drodze wiodącej do Szur" (Rdz 16,7) można znaleźć sugestię "Dosł.: "wysłannik Pana", różny od innych aniołów występujących w Piśmie św., jest określeniem objawiającego się Boga. W tym urywku, jak i w wielu innych tekstach (np. Rdz 21,17; Rdz 22,11.15; Rdz 31,11-13; Rdz 48,15n; Wj 3,2-6) utożsamia się on z Bogiem. Dalsza część przypisu wraca do anielskich stworzeń i do starotestamentalnej naracji: "W innych zaś tekstach jest z pewnością stworzeniem (Rdz 24,7; Wj 33,2n; 2 Sm 24,16; 2 Krl 1,3.15; Dn 13,55.59). Na koniec napisano: " Dla wielu Ojców Kościoła Anioł Pański to objawiające się Słowo Boże (Logos: J 1,1nn)".  Sugestia zmierza do właściwej interpretacji i do racjonalnej wiedzy. Szkoda, że nauka Kościoła nie wypukla takiego racjonalnego spojrzenia.
        Dla mnie anioł to figura konceptualna, posłaniec Boży spełniający Jego konkretne zadania, czy funkcje.  Tę rolę może spełniać każdy, który niesie lub spełnia dobro. To istota, która spełnia polecenie Boga. Może to być osoba wykreowana również neurotycznie (istniejąca, pojawiająca się tylko w umyśle).
        Ujawniłem na portalu w dniu 15.11.2017 [1][1] mój obecny problem finansowy. Naraziłem się okrutnie mojej rodzinie. Przez niektóre osoby zostałem wręcz wyśmiany i wzgardzony. Społeczeństwo zazwyczaj nie toleruje słabszych i biedniejszych. Apel mój podpierałem modlitwą: Bóg okazał mi swoją łaskę. W efekcie Bóg poruszył serca nielicznym. Chętnych, z dobrą wolą i wrażliwością wykorzystał jako swoich aniołów, którzy dali mi znać, że łączą się ze mną w chwili dla mnie trudnej. Niektórzy wsparli mnie materialnie. Śmiem twierdzić, że i w modlitwie. Dla mnie ci posłańcy są prawdziwymi aniołami. Bóg posłużył się konkretnymi osobami. Życzę każdemu, żeby się zaciągnął na tę służbę Bogu. Nie chodzi tu o mnie, ale dla dobra ogółu. Tego im Bóg nigdy nie zapomni.
        Dla mnie, jako osoby poszukującej i stale badającej świat mój własny przypadek losowy jest bardzo pouczający. Na pewno  zdobyłem wiedzę. Poznałem własne środowisko. Poznałem też siłę modlitwy. Tym eksperymentem (socjologicznie bardzo niebezpiecznym) zerwałem niejako owoc poznania dobra i zła, to znaczy zdobyłem wiedzę. Teraz będę się z nią borykał, ale to już inny problem.
Dziękując Bogu za łaskę i pomoc, szczególnie podziękowania ślę alfabetycznie:
Annie B (użytkownikowi mojego programu komputerowego),
Grzegorzowi C (od lat czytelnikowi moich wykładów),
Łukaszowi (synowi),
Marcie (siostrze, która jest ubogą emerytką),
Michałowi C (znajomemu od lat, który zna wartość pieniądza)
Tomaszowi G (osobie do tej pory nieznanej z USA),
Zbyszkowi K (osobie dla mnie życzliwej od lat).
Niech im Bóg błogosławi i odda wielokrotnie.
       Przy tej okazji pytam. Gdzie są ci na których liczyłem? Gdzie dobre słowa pocieszenia, które nic nie kosztują? Konieczność zmusiła mnie do tego eksperymentu. Bez tego imperatywu nie odważyłbym się tak postąpić. Za dużo bolesnych doświadczeń.


[1] Mówię wprost. Pomogłem wielu. Teraz sam potrzebuję pomocy finansowej.
Kto darzy mnie zaufaniem, niech da mi znać Jestem wypłacalny, tylko potrzebuję trochę czasu (wpis z dnia 15.11.2017 r.)
Moje konto:
13102026290000950200272633

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz