Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 24 października 2013

Katecheza młodych cz.84.



      W jednej książeczce katolickiej pochodzenia włoskiego są takie rozdziały: Jezus potępia ludzi o złych intencjach (s. 121); Jezus potępia rozwody (s. 123). Czy słowo potępia  jest słuszne?[1]

      Przypuszczam, że wynika to ze złego tłumaczenia. Niestety nie widziałem oryginału. Słowo potępienie nie licuje z Jezusem Chrystusem pełnego miłości do każdego. Potępienie coś zamyka, dotyczy czegoś, co jest pozbawione nadziei. Jezus nigdy nie pozostawia człowieka bez możliwości naprawy. Pierwszy rozdział dotyczy szóstego przykazania: Nie cudzołóż. Jezus podkreśla, że mniej ważna jest materia grzechu, co zamiary człowieka. Dlatego napisane jest: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa (Mt 5,28). Akty seksualne są różnie interpretowane. Zmieniające się czasy zmieniają na nią optykę. Za tym wszystkim kryje się jednak wewnętrzna intencja. Jeżeli jest dobra, to może nie być nawet grzechu. Jeżeli jest zła, grzech jest pewny. 

      Zaciekawiasz mnie tą niegrzesznością aktu seksualnego.

      No i proszę. Uderz w stół a nożyce się odezwą. Na tym poziomie katechezy nie chcę rozwijać tego tematu.

      Dlaczego?

      Bo przykładowo inaczej rzeczy się mają, gdy akty seksualne uprawiają młodzi, a zupełnie inaczej, gdy np. decydują się na nie osoby dorosłe, np. wdowiec i wdowa. Sprawy dorosłych są jeszcze daleko od ciebie.

      Jak skomentujesz drugi tytuł?

      Czasy tak bardzo się zmieniły, że pogląd Jezusa trąca myszką. Dawniej życie seksualne w małżeństwie było wielkim tabu. Zdrada małżeńska była traktowana jak rozpusta i nierząd. Dzisiaj bardziej uważa się za skok w bok, bez większego znaczenia. Zazdrość była rzeczą chorobliwą i niekiedy przynosiła wiele złego, a nawet rozwalała więzy małżeńskie. Jezus dopuszcza rozwody, gdy jedno z małżonków dopuszcza się nierządu: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu (Mt 5,31). Takie przyzwolenie rujnuje czasem małżeństwo, nie bacząc na dzieci, które pozbawione zostają matki lub ojca. Na zdradę trzeba popatrzeć w inny sposób. Przede wszystkim, czy zdrada nie jest prowokowana przez niechęć współmałżonka do pożycia seksualnego. Czy zdrada ma charakter zaangażowania uczuciowego. Sprawy te są niekiedy skomplikowane i nie miejsce tu na ich analizę. Ważna jest świadomość zaistniałej sytuacji. Grzech rodzi się w umyśle, gdy jest zła intencja. Czasami zdrada jest wynikiem rozpaczy. Tylko zdradzający wie, czy dopuścił się grzechu. 



[1] Il Vaangelo di Gesu (Ewangelia Jezusa) Editions du Dialoque Paris 1984.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz