Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 22 października 2013

Katecheza młodych cz.82.


     Trochę mi ulżyło. Świadomość, że uczestniczy się w czymś nowym jest mobilizujące.

      Tak moje dziecko. Od młodych wiele zależy. To oni tworzą ramy nowego.

      No, ale ty, nie gniewaj się,  jesteś stary.

      Moje prace to jedynie jaskółka zapowiadająca, to zaczyn, który musi być dopiero użyty do merytorycznych poważnych, naukowych opracowań. Na początku XX wieku mówiono, że filozofia jest już nauką skończoną, i już nic nowego człowiek w niej nie wymyśli, a tymczasem zmiana definicji materii[1] powoduje, że trzeba od nowa zająć się ontologią (nauką o bytach). Tak poważna zmiana wymaga kolejnych zmian i redefinicji. Dla młodych to pole do popisu. Już dzisiaj na studiach teologicznych zastrzega się, że będą wykłady z ontologii Arystotelesa. Świadczy to, że do dnia dzisiejszego powstało wiele ontologii. Jeżeli wiele, to która jest prawdziwsza?

      Teraz zaczynam rozumieć twoje niecodzienne podejście do Pisma świętego.

      Jesteś inteligentna. Wieloletnie studia Pisma świętego przekonały mnie, że wszystko, co jest na ziemi, służy do ludzkiej obróbki. Bóg stworzył świat, powstrzymuje go w jego istnieniu, otacza go duchową opatrznością, ale wszystko, co fizyczne musi wytworzyć człowiek. Pismo święte jest ludzkim wytworem, mówiące o Bogu. Autorzy będąc pod natchnieniem, mimo woli, wprowadzali tam zamysły Boga. Tak więc Pismo święte jest księgą bardzo pouczającą i wartościową. Nie należy jednak otaczać ją świętością nienaturalną. To księga pomocnicza dla naszej wiary, to wszystko. Do kopii dostawały się zwykłe pomyłki (setki tysięcy mimowolnych i świadomych odmiennych lekcji: według Alberta Pietersmana i Frederika Wisse), ale też i zmiany celowe. Była tłumaczona na różne języki. Treść narażana była na błędy i niedoskonałości tłumaczenia. Czy zwróciłaś uwagę na sformułowanie setki tysięcy? Dla każdego myślącego, jest to wskazówka pouczająca. Chciałbym abyś mi uwierzyła, że moja krytyka spraw religijnych nie wypływa z chęci dokuczenia komukolwiek, ani nie wynika ze złej woli, ani z nienawiści do nikogo. Ja staram się ujawniać prawdę. Każdy może ją przyjąć, albo odrzucić. Sam pozostawiam w sercu gorącą miłość do Kościoła. To, że przedstawiciele kościoła milczą – rozumiem. Nowe pokolenia nie będą mieć z tym kłopotu.



[1]  Istotowo materia nie istnieje jako osobne indywiduum. To zlepek energetyczny, który nabiera własności materii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz