Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 15 października 2013

Katecheza młodych cz.75.

 
      Skomentuj pierwszy znak Jezusa w Kanie Galilejskiej.

      Aby dokonał się tak spektakularny znak (cud) jakim jest zamiana wody w wino, Jezus musiał wiedzieć, że jest w stanie go wykonać. Zagadką jest, dlaczego inni ewangeliści nie wspominają o tym wydarzeniu. Być może autor Ewangelii Jana wybrał ten znak jako dość spektakularny? Chronologia w tej ewangelii jest mocno zaburzona. Autor (lub autorzy) chcieli z autoryzować Jezusa. Jezus, Jego Matka i uczniowie zostali zaproszeni na wesele. Widocznie zabawa miała się dobrze, skoro zabrakło wina. Coś takiego nie zdarza się często. Musiało zaistnieć jakieś zamieszanie i niepokój gospodarzy, który zauważyła Maryja. Podchodzi  do Jezusa i komunikuje Mu: Nie mają  już wina (J 2,3). Jezus nie jest zadowolony. Jego godzina jeszcze nie nadeszła (J 2,4). Maryja jest pewna,  że Syn nie zostawi sprawy swojemu biegowi. Nie czekając na Jego reakcję, zwraca się do sług, aby pomogli Jezusowi. Delikatny przymus sytuacyjny jest typowy w relacji matki i syna. Matka góruje nad Synem, a On jest Jej posłuszny.  Jezus, chcąc nie chcąc, wydaje polecenie: Napełnijcie stągwie wodą (J 2,7). Następnie od razu każe z nich zaczerpnąć zawartość i zanieść staroście weselnemu. Ten kosztuje i dziwi się, że przy końcu wesela pan młody serwuje doskonałe wino. Świadkami cudu byli jedynie Matka Jezusa, uczniowie i słudzy weselni. Można zadać pytanie: Skąd Matka Jezusa wiedziała o możliwościach swego Syna? Trudno zgadnąć. Matki najczęściej bardzo dobrze znają swoje dzieci i wiedzą, co można się po nich spodziewać. Uczniowie zobaczyli Jezusa w nowej sytuacji. Przekonali się, że nie tylko mówi ciekawie i mądrze, ale jest zdolny do czynienia cudów (znaków). Cud nie mógł być zaaranżowany, przygotowany, bo zdarzył się całkiem przypadkowo (spontanicznie). Jezus objawił swoją chwałę  i uwierzyli w Niego Jego uczniowie (J 2,11). Maryja odegrała tu szczególną rolę. Można powiedzieć, że nakierowała Jezusa w stronę Ewangelii. Od tej pory będzie czynnie współpracować z Jezusem w Jego dziele Odkupienia, aż po Jego śmierć. Czy opisane wydarzenie jest jednak prawdziwe? Mam wątpliwości. Dostrzegam tu chęć autoryzowania Jezusa przez autorów Ewangelii na prostej koncepcji sytuacyjnej. Znawcy przedmiotu wiedzą, że redakcje ewangelii mają teksty o wątpliwej faktografii. Ważniejszy jest przekaz o wartości teologicznej oraz w tzw.  sprawie narodzin chrześcijaństwa. Nie podzielam takiego cichego przyzwolenia. Niestety w ewangeliach można spotkać wiele nadużyć w interpretacji tekstów Starego Testamentów czy zmyślonych opowiadań na użytek jakieś koncepcji. Takie naginanie prawdy było powszechne w okresie rodzącego się chrześcijaństwa.  

      Przeginasz!

      Z prawdą trzeba umieć się zmierzyć. Jeżeli ją odrzucisz, cóż ci pozostanie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz