Łączna liczba wyświetleń

sobota, 26 października 2013

Katecheza młodych cz.86.



      Jezus mówi o miłowaniu nieprzyjaciół swoich. Jak należy rozumieć ten przekaz?

      Pozornie to trudne, ale jest to najpiękniejsze przykazanie Jezusa. Dla Boga Ojca wszyscy ludzie są Jego dziećmi. On kocha i troszczy się o wszystkich jednakowo. Animozje pomiędzy ludźmi wynikają z ludzkich pożądliwości. Najczęściej agresor jest człowiekiem duchowo chorym. Chory wymaga wsparcia, wyleczenia. Odwet jest oznaką nienawiści. Nienawiść jest złem. Kiedy staje się oko w oko z nieprzyjacielem proszę na chwilę wczuć się w nieprzyjaciela. Może on trzęsie się ze strachu? Może jest on tylko narzędziem innych?  Cóż przyjdzie  z tego, że pozbawi się go życia, lub upokorzy. Czy naprawdę jest to powód do radości? Tryumf powinien wypływać ze zwycięstwa dobra, nie zła. Każdy wygrywający jest de facto silniejszy od przegranego. Do walki nie powinno dojść, z racji nierównych warunków. Kiedy walczy równy z równym, obaj powinni zginąć. Zmierzam do tezy, że każda walka jest w jakiś sposób niesprawiedliwa. Każda wojna jest niesprawiedliwa. Wojny zbrojne powinny zostać reliktem przeszłości. To brzydka zabawa prowadzona przez niegrzecznych chłopców. Jezus w niezwykłych słowach: Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!  A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz!  Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!  Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.  (Mt 5,38–42) przekazuje zupełnie inną optykę. Proszę nie zwracać uwagi na przekaz literalny. To słowa pełne metafory. Niosą jednak niezwykłą treść przebaczania i całkowitej miłości.

      A jak należy rozumieć rywalizację sportową?

      To zupełnie inne zdarzenie. Rywalizacja sportowa ujawnia wspaniałe zalety wybrańców losów, nie upokarzając rywali. Ten kto przegrywa, ma świadomość, że dał z siebie wszystko co mógł. Jego przegrana jest niemocą ciała, nie ducha. Ważny jest sposób przyjmowania porażek. Można być wielkim, zajmując ostatnie miejsce (bokser ze złamanym kciukiem, ranny biegacz dobiegający do mety, starszy maratończyk, zawodnik oddający rower przeciwnikowi, zawodnik ratujący przeciwnika sam pozbawiający się wygranej, itp).   

      Chciałabym wystąpić w zawodach o dobro?

      Dziecko moje. To piękne słowa i piękne zamierzenie. Przed tobą wielkie trudności i przeszkody.  Będą chwile załamania i zwątpienia. Trzeba to wszystko pokonywać, aby móc powiedzieć za św. Pawłem:  W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem (2 Tm 4,2), czego ci życzę z całego serca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz